czwartek, 27 lutego 2014

Rozdział 28

Mam nadzieję, że wam się spodoba. Pączki wyżarły mi dziś mózg i nie wiedziałam co pisać. Mam nadzieję, że dacie radę to przetrwać. :P Miłego czytania. Kolejny odcinek już w poniedziałek :D 

Tom : ''Najważniejsze jest to, by robić to, co się kocha. Jeśli włożysz całą swoją energię i siłę w swoje plany, na pewno kiedyś się zrealizują. To klucz do sukcesu, nieważne, co mówią ludzie.''

******
- Próbowaliśmy wszystkiego czego się dało, niestety nie byliśmy w stanie zrobić niczego prócz podłączenia jej do respiratora. - powiedział cicho lekarz, do stojących na korytarzu zebranych przyjaciół. 
- To co to oznacza panie doktorze?- zapytał Bill, bardzo słabym głosem. 
- Oznacza, to, że pacjentka nie oddycha samodzielnie, pomaga jej w tym aparatura. 
- O Boże! Nie chcę aby umierała. - powiedział i nie zauważył, że po policzku spłynęły mu pierwsze łzy.
- Nikt nie powiedział, że umrze. 
              Jeszcze jakiś czas lekarz tłumaczył młodym osobnikom  co się dzieję z ich przyjaciółką. Zmęczeni postanowili udać się do kawiarni na samym dole szpitala. Tam zamówili kawę i jakieś kanapki, które zaraz zjedli. Przez cały dzień nie czuli głodu lecz kiedy wzięli pierwszy kęs od razu zrozumieli, że byli bardzo głodni. Po zjedzeniu podzielili się na dwie grupy. W jednej był Bill, Rose i Tom. A w drugiej był Georg i Gustav.  Pierwsza grupa została. Postanowili, że będą się informować o stanie zdrowia nieprzytomnej dziewczyny. 
             Kiedy byli już na swojej trzeciej zmianie do Rose zadzwonił telefon. Odebrała. 
- Słucham?- zapytała do słuchawki. 
- Cześć Rose, tu Artur. Nie wiesz czemu komórka Gabrieli nie odpowiada?
- O cześć. Słuchaj Gabriela miała poważny wypadek. Leży w szpitalu. Ona jutro nie przyjdzie do pracy. Przekażesz swojemu szefowi?  - zapytała cicho. Gdy tylko myślała o stanie zdrowia swojej przyjaciółki zbierało jej się na płacz. 
- Jejku, jak to miała wypadek?- zapytał przejęty chłopak. - W jakim jesteście szpitalu? Zaraz tam przyjadę. - powiedział i zaczął ubierać buty. Wybiegł z domu i zasiadł za kierownicą gdy tylko usłyszał od zielonookiej dziewczyny adres szpitala. Pędził jak wariat. Martwił się o nią. Kiedy tylko ją pierwszy raz zobaczył od razu się w niej zakochał. Postanowił, że będzie walczył o jej serce. 
         Po kilku minutach dotarł na miejsce. Podszedł pod salę gdzie byli jej znajomi. Przywitał się i Rose powiedziała mu wszystko dokładnie co się stało. Chłopak po wysłuchaniu całej historii był wstrząśnięty. 
- Złapali tego, co jej to zrobił?- zapytał przechodząc z nogi na nogę. Nie mógł usiedzieć na miejscu. 
- Tak, w sumie to sam sprawca zadzwonił na pogotowie i policję. Mówił, że jej nie wiedział. Była ubrana w czarną sukienkę. - powiedziała ciemno włosa dziewczyna.
         Każdy z nich zamartwiał się o swoją przyjaciółkę. 


   DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ :

- Cieszę się, że już wychodzisz! - powiedział Bill przytulając ją. 
- Też się cieszę. - powiedziała niepewnie. 
- Wiem, że nie pamiętasz wszystkiego, ale wkrótce sobie przypomnisz. 
- Rose i doktor Fordo też tak mówią. - przytuliła się niepewnie do  blondyna.
            Czerwonowłosa dziewczyna nie pamiętała wszystkiego. Wie tylko, że ma przyjaciółkę Rose i ma grono wiernych przyjaciół. Nie pamiętała o cichym wielbicielu, ani o tym, że Bill jest jej chłopakiem. Chłopak postanowił jej nie opuszczać. Był pewien, że niedługo wszystko się ułoży. Wyszli ze szpitala i dziewczyna odetchnęła z wielką ulgą. Nie lubiła szpitali. Bill odwiózł swoją dziewczynę do domu. 
           Posiedział jeszcze chwilę u niej i pojechał do domu. Zostawił ją w dobrych rękach. Ale i tak przez całą noc będzie się martwił.  
          Kiedy dziewczyny oglądały razem zdjęcia z wakacji i innych wycieczek, Gabriela miał lekkie przebłyski. Uświadomiła sobie, że z Rose znają się długo. Przypomniało jej się również codzienne dostawanie herbacianych róż. 
- Słuchaj, herbaciane róże, czy coś ci to mówi?- zapytał popijając herbatę cytrynową. 
- Tak, było to dość niedawno. Miałaś cichego wielbiciela. Codziennie wysyłał ci herbaciane róże. Pewnego dnia dostałaś od niego zaproszenie na kolację. Poszłaś. Zobaczyłaś, że tym cichym wielbicielem jest Jakob, nasz sąsiad. 
- To ten wysoki chłopak co przyszedł do sali z wielkim bukietem róż? Taki ciemno włosy? - zapytała gestykulując. 
- Tak, to on. - powiedziała z uśmiechem na twarzy przyjaciółka. 
- A mam jeszcze jedno pytanie. Mogę zadać?- zapytała niepewnie. 
- Jasne, śmiało pytaj. 
- Jak to się stało, że miałam wypadek?
          Rose obawiała się tego pytania, ale była na nie gotowa odpowiedzieć. Wzięła głęboki oddech i zaczęła opowieść. Kiedy opowiadała  czerwonowłosa dziewczyna miała łzy w oczach. Co poniektóre fragmenty jej się przypomniały. Dziewczyny jeszcze jakiś czas ze sobą rozmawiały i Gabriela zasnęła w ramionach przyjaciółki. 

środa, 26 lutego 2014

Rozdział 27

Dziś znów dłuższy i mim nadzieję, że wam się spodoba :P 

Dawaj!
To są dniKiedy czujesz się tak małaA wieszŻe możesz być taka wielkaMyślisz, że nie masz żadnych szansSpójrz na ziemięSpójrz co robimyTu i terazPotrzebujemy cię ~ Tokio Hotel - Noise


              ***********
       Rose siedziała zdenerwowana przed salą w której leżała nieprzytomna przyjaciółka. Martwiła się o nią. To jej pierwszy poważny wypadek. Lekarze nie chcieli nic powiedzieć na temat jej zdrowia. Chodziła po korytarzu w tę i z powrotem. Bill i Tom również nie wytrzymywali bez żadnych wieści. Była już siódma rano. Jedyne co wiedzieli to, to, że Gabriela przeszła poważną operację. Po jakimś czasie podszedł do nich lekarz. 
- Dzień dobry, państwu. Nazywam się Fabian Fordo i jestem lekarzem prowadzącym Gabrieli Foji. Nie przynoszę zbyt dobrych wiadomości. Pani Gabriela miała poważny wypadek, przeszła dość skomplikowaną operację. Będzie musiała zostać u nas jeszcze przez jakiś czas. Za dwa dni będziemy ją wybudzać ze śpiączki farmakologicznej. Mogą być małe powikłania w związku z tym. 
- Jakie?- powiedzieli razem Tom i Rose. 
- Amnezja.- powiedział mężczyzna w średnim wieku. 
- Co?- powiedział Bill ze łzami w oczach. 
- Ale tylko chwilowe. Nie na zawsze. - pocieszył mężczyzna Billa, kładąc mu dłoń na ramieniu. 
- Miejmy nadzieję. - powiedział cicho Tom. 
- Będziemy mogli do niej wejść?- zapytała Rose. 
- Jeszcze nie. Powiadomię państwa o wszystkim. Proszę odpocząć. - powiedział i ruszył dalej korytarzem w znanym mu kierunku. 
           Młodzi przyjaciele nie wiedzieli co mają ze sobą zrobić. Rose przytuliła się do Toma. Była wykończona i ledwo stała na nogach. 
- Słuchajcie, musimy jechać do domu. Przebrać się i wyspać. Jeżeli coś się stanie powiadomią nas.
- Ja się stąd nie ruszam. - powiedział poważnie Bill. - Wy jedźcie. Jak coś to do was zadzwonię. 
- Bill, powinieneś... 
- Zostaję!- przerwał Rose, która się o niego martwiła. 
- Dobrze, za jakiś czas przyjedziemy. - powiedział Tom i objął zielonooka dziewczynę w pasie i wyszli ze szpitala.  
          Bill był tak przejęty stanem zdrowia Gabrieli, że nie zauważył, że jego brat i przyjaciółka tworzyli parę. To prawda widział ich od czasu do czasu razem, ale nie zastanawiał się nad ich relacjami. Teraz dla niego była najważniejsza Brysia. Bardzo ją kochał i nie chciał jej stracić.  Jego rozmyślenia przerwał dzwoniący telefon. Szybko odebrał, by nie zagłuszyć ciszy na korytarzu. 
- Słucham?- powiedział smutnym i cichym głosem.
- Bill, do diabła! Gdzie ty jesteś? Jost się wkurza, że was nie ma w studiu. Czyś ty na głowę upadł? Zapomniałeś, że dziś próba?!- Usłyszał wkurzony głos Georga w słuchawce. 
- Nie, nie zapomniałem. - odpowiedział cicho kłamiąc. Rzeczywiście zapomniał. Ale to wszystko przez ten wypadek. 
- To gdzie ty jesteś? I czemu tak dziwnie mówisz?- pytał Georg.
- Jestem w szpitalu. 
- Jezu, co się stało?!- zapytał od razu zmieniając głos. 
- Mi nic, ale Gabriela miała wczoraj wypadek. Jest w śpiączce. Wybacz stary, ale ja się stąd teraz nie ruszę. - powiedział i rozłączył się, nie czekając aż basista coś doda. 
          Blond włosy chłopak siedział na korytarzu zamartwiając się o swoją dziewczynę. Spędził tak kilka godzin. Nie chciało mu się jeść, choć by się przydało. Wyjął telefon z kieszeni spodni, które zdążył na siebie zaciągnąć, wybrał numer Toma i nacisnął przycisk dzwoniący. Długo nie czekał na odpowiedź, chłopak się rozłączył. Kiedy maił zadzwonić do nich jeszcze raz ujrzał ich na korytarzu idących szybkim krokiem. Jego bliźniak trzymał za rękę Rose, która szła za nim. 
- Coś się stało?- pyta ciemnowłosa dziewczyna, trzymając się kurczowo ręki Toma.
- Nic, po prostu chciałem się zapytać kiedy będziecie. - powiedział młodszy bliźniak. 
- Już właśnie wchodziliśmy do szpitala, kiedy dzwoniłeś. - powiedziała.- Myśleliśmy, że coś się stało. 
- Nie. Mieliście rację, jestem trochę zmęczony. Pojadę do domu i zaraz wrócę. Tom, pożycz kluczyki.
          Bill wziął od brata klucze i ruszył w stronę wyjścia. Para została sama. Usiedli na niewygodnych krzesłach i Rose wtuliła się w ramię swojego chłopaka. 
- Martwię się o nią. Bill, również nie wyglądał dobrze. 
- Widać, że się martwi o nią. On ją naprawdę kocha. - powiedział Tom całując ją w czoło.- Tak jak ja ciebie.
- I ja ciebie. - odpowiedziała mu pocałunkiem w policzek. 
          Para tym razem siedziała naprawdę dość długo. Niedawno dołączył do nich Georg i Gustav, gdy się tylko dowiedzieli, że ich przyjaciółce coś się stało. Przyjechali najszybciej jak mogli. Kiedy byli już wszyscy razem z Billem  podszedł do nich lekarz z policjantem. 
- Dzień dobry, nazywam się aspirant Paul Ruffe. Chciałbym porozmawiać ze świadkiem wydarzenia. Z panią Rose Sallow. 
- To ja. - powiedziała i oderwała się od Toma. Poszła za młodym mężczyzną do pokoju lekarskiego. 
             Kiedy Rose odeszła, z sali Gabrieli wybiegła pielęgniarka, by po chwili wrócić z doktorem Fordo. Drzwi sali się zamknęły. Przyjaciele nieprzytomnej dziewczyny słyszeli tylko urywki rozmów lekarza z pielęgniarką. Grupa młodych ludzi nie wiedziała co się dzieję, obawiali się najgorszego. 

wtorek, 25 lutego 2014

Rozdział 26

Dziś nieco dłuższy mam nadziej, że wam się spodoba. Miłego czytania i czekam na komentarze. :D 
 ******* 
"Życie jest jak partia szachów: albo posuwasz królową, albo walisz konia" ~ Tom
*********
           Stanęła jak wryta. Nie wiedziała co powiedzieć. Przed jej oczami stał dobrze ubrany Jakob. Podszedł do niej, gdy tylko ją zobaczył. Z wielkim uśmiechem na twarzy wręczył jej bukiet róż i ucałował w rękę na powitanie. 
- Nie mogłem się doczekać kiedy przyjdziesz.- powiedział i przyjrzał się jej. Była lekko zszokowana. Uśmiech nie schodził mu z twarzy. - Pięknie wyglądasz.- dodał po chwili. 
- Dziękuję. - powiedziała nieśmiało. nie wiedziała co o tym sądzić. Jej cichy wielbiciel mieszka obok niej. To Jakob. 
- Zapraszam do stolika. - powiedział i podał jej swoje ramię, aby mogła się podeprzeć. Dziewczyna skorzystała i delikatnie się uśmiechnęła. Razem podeszli do stolika. Chłopak odsunął jej krzesło i Gabriela usiadła. 
            Po kilku minutach ciszy, do sali wszedł kelner i podał im talerze pełne prze różnych pyszności. Zaczęli w ciszy również jeść. Jakoba ta cisza przerażała. Za to Gabriela nie wiedziała co ma robić. Jakob zaczął rozmowę pierwszy. 
- I jak podoba ci się tu?- zapytał. 
- Tak. - odpowiedziała i napiła się z kieliszka wody. 
- Zaskoczyłem cię? Wyglądasz na porządnie przestraszoną.
- Myślałam, że tego nie widać. - powiedziała cicho. 
- Widać i to bardzo. 
- Po prostu nie spodziewałam się, że to ty. 
- Naprawdę? Myślałem, że Rose ci wszystko powiedziała. Dlatego...
- Jak to Rose wiedziała?!- zapytała przerywając mu.
- No tak, wiedziała może tylko od dwóch dni. Widziała mnie jak podkładałem ci bukiet pod drzwi. Dlatego postanowiłem cię zaprosić na właśnie tą kolację. 
- Aha. - odparła tylko i zamilkła na chwilę, by zaraz dodać. - Dobrze, że już się ujawniłeś, bo odchodziłam od zmysłów. - powiedziała z uśmiechem na twarzy.
              Wieczór minął im świetnie. Kolacja rozkręciła się na dobre. Później Jakob zabrał jeszcze Gabrielę na długi spacer nad jezioro w pobliskim parku. Czas mijał im nie ubłagalnie szybko. Mimo, że Gabriela była związana z Billem, świetnie bawiła się z chłopakiem z sąsiedztwa. 
              Późnym wieczorem chłopak odprowadził ją do domu. Była godzina dwudziesta trzecia czterdzieści trzy, kiedy weszła cicho do domu. Nie zapalała światła aby nie obudzić swojej współlokatorki i od razu skierowała się przez salon do swojego pokoju. Gdy tylko pojawiła się w  salonie zapaliło się światło. Na sofie zobaczyła siedzącą Rose. Automatycznie do niej podeszła i usiadła obok. 
- Słucham. - powiedziała tylko i uśmiechnęła się.
- A co mam ci powiedzieć, skoro już wszystko wiesz?- odpowiedziała.
- Nie wszystko. Wiem tylko tyle, że to jest Jakob. A jak było?
- Normalnie. 
- Tylko tyle?- zapytała zdziwiona. 
- Tak tylko tyle. A co mam ci jeszcze powiedzieć? przecież mam Billa. - powiedziała ze łzami w oczach i wstała kierując się do swojego pokoju. Tam tylko położyła się na łóżko i zaczęła cicho płakać. Sama nie wiedziała czemu płacze, tak po prostu. Dalej nie wiedziała kogo kocha. Miała mętlik w głowie. Potrzebowała się przejść. Wzięła swoją torebkę, którą rzuciła na podłogę wchodząc do pokoju i wyszła z pomieszczenia. Gdy znalazła się w salonie, Rose już nie było. Cicho wyszła z domu. Oddaliła się kawałek i wyjęła z torebki telefon komórkowy. Zobaczyła na wyświetlacz. Miała dwa nieodebrane połączenia. Oba od Billa. Nie zastanawiając się zadzwoniła, ale nie do swojego chłopaka, lecz do jego bliźniaka. Po kilku sygnałach odebrał.
- Hallo. 
- Cześć Tom, obudziłam cię?- zapytała cicho, mając nadzieję, że tak nie było. 
- Nie, nie obudziłaś. Właśnie kładłem się spać. 
- Aha. - powiedziała smutnym głosem.
- Gabriela, czy coś się stało?- zapytał poważnym głosem. 
- Nie, a powinno?
- Myślę, że nie. 
- To czemu dzwonisz?
- Chciałam po prostu porozmawiać. - powiedziała i spacerowała po parku, w którym niedawno była z Jakobem. 
- To słucham. Albo nie, może ja do ciebie przyjadę?- zaproponował chłopak w warkoczykach. 
- Nie, nie trzeba. - odpowiedziała pośpiesznie. - Przez telefon także można porozmawiać. 
- Można. Więc opowiadaj co się stało.  
                Gabrysia usiadła na swojej ulubionej ławce i opowiedziała mu wszystko. Chłopak tylko słuchał. Po wysłuchaniu nie wiedział co jej odpowiedzieć. Mimo, że już wiedziała kim jest jej tajemniczy wielbiciel, nie ciągnęło jej już aż tak do niego. Teraz zastanawiała się już tylko co zrobić z Gustavem. Dalej go kochała. Mimo, że w jej życiu pojawił się Bill.
                Kiedy tylko zrobiło się chłodno, dziewczyna zaczęła się kierować w stronę domu. Była już prawie pod domem, właśnie powoli żegnała się z Tomem, kiedy usłyszała głośne hamowanie samochodu. Nie zdążyła odskoczyć. Samochód jechał prosto na nią. 
                Tom zdążył usłyszeć tylko jej krzyk i głośne uderzenie. Nie zastanawiał się, od razu wbiegł do pokoju swojego bliźniaka. Obudził go i powiedział, że coś się stało z Gabrielą. Kiedy byli w drodze do czarnego cadillaca, zadzwonił telefon Billa. 
- Co się stało?- zapytał Bill wiedząc, że dzwoni Rose. 
- Gabrysia... miała... wypadek...- zaszlochała do słuchawki. 
- Wiem, gdzie ona teraz jest?- zapytał.
- Wiozą ją... do szpitala. Do... tego samego co... była dwa miesiące... temu. 
- Już jedziemy. - zakomunikował i rozłączył się. 
                  Przekazał Tomowi gdzie ma jechać i ruszyli z piskiem opon. Po kilku minutach podjechali pod szpital. Wbiegli do holu i zapytali się pielęgniarki gdzie znajduje się Brysia. Kidy tylko pani w zielonym fartuszku odpowiedziała im gdzie znajduje się nieprzytomna dziewczyna od razu tam ruszyli. Pod salą zastali zalaną łzami Rose. Podeszli do niej.
- Co z nią jest?- zapytali jednocześnie nowo przybyli.
- Ona... - powiedziała przerywając by przełknąć słone łzy, które płynęły bez ustanku.- Ona jest... w złym... bardzo złym ... stanie. 

poniedziałek, 24 lutego 2014

Rozdział 25

Dziś taki jakiś dziwny odcinek, ale mam nadzieję, że wam się on spodoba. Czekam na komentarze. I przepraszam, że po tak długiej przerwie, ale niestety nie mogłam wcześniej. 
                    
                                  ***************
         Późnym po południem, kiedy siedziała w ogrodzie, usłyszała dzwonek do drzwi. Podniosła się z hamaku i ruszyła w stronę domu. Była sama w domu,  ponieważ Rose wyszła na randkę. Otworzyła i w progu zobaczyła stojącego Gustava z kwiatami. 
- Cześć, możemy porozmawiać?- zapytał i uśmiechnął się delikatnie. 
- Cześć, jeżeli musisz to wejdź. - powiedziała i poszła do salonu nie czekając aż odpowie. Nie odwracała się by spojrzeć czy idzie z nią, wiedziała,że pójdzie. Usiadła na swoim ulubionym miejscu i spojrzała na stojącego chłopaka. 
- Słucham, o czym chciałeś porozmawiać? - zapytała zakładając nogę na nogę.
- Chciałem cię przeprosić. - powiedział i wyciągnął rękę z bukietem kwiatów. Niechętnie wzięła od niego czerwone i żółte tulipany. 
- Dziękuję. Usiądź.
- Jeżeli chodzi o to wcześniejsze zajście, którym byłaś świadkiem to przepraszam. Nie chcę abyś pomyślała, że  Franzsiska to moja nowa dziewczyna. To po prostu była moja siostra. Przyjechała do mnie w odwiedziny. 
- Nie musisz się tłumaczyć. Nie obchodzi mnie twoje życie prywatne. - powiedziała szybko i odwróciła twarz od niego, czując nagłą ulgę. 
- Po twoim wcześniejszym zachowaniu powiedziałbym coś innego.
- Niby co?
- Na przykład to, że przyszłaś do mnie w konkretnym celu.- powiedział siadając obok niej na oparciu jej fotela.
- Możliwe. Ale teraz to już nieważne.- powiedziała i zaczęła się podnosić ze swojego miejsca.
- Wiem co chciałaś mi powiedzieć.
- Tak?
-Tak. - odpowiedział i zaczął ją całować. Gabriela zaskoczona najpierw nic nie zrobiła. Potem jednak odwzajemniła pocałunek. Nie wiedząc kiedy zaczęli się rozbierać. Kiedy już prawie byli nadzy dziewczyna oderwała się od Gustava.
- Przepraszam, ale nie mogę. -powiedziała i wstała z kanapy, na którą się przenieśli. - Naprawdę nie mogę. 
- Jak to?- zdziwiony Gustav zaczął się ubierać. 
- Nie mogę, naprawdę. Powinieneś już iść. - powiedziała i ubrała na siebie spodnie. 
            Po chwili milczenia chłopak wyszedł z domu. Ale za nim wyszedł złożył na jej ustach delikatny pocałunek. Kiedy tylko Gustav wyszedł dziewczynie do oczu napłynęły łzy. Była już całkiem załamana. Nie wiedziała co ma robić. Była zakochana w nim, ale jest z Billem, jest jeszcze sprawa tego cichego wielbiciela. Nic o nim nie wiedziała. Na pewno był przystojny, mógł mieć ciemne oczy i ciemne włosy. Jedynie co mogła o nim powiedzieć to, to, że miał ładny charakter pisma. 
           Położyła się na kanapie i spokojnie płakała. Nie wiedziała, kiedy zasnęła. Obudziła ją Rose, która przysiadła na kanapie. 
- Co się stało?- zapytała zmartwionym głosem. Gabriela od razu jej powiedziała o co chodzi i co zaszło między nią a Gustavem. Rose dała jej radę aby się zastanowiła co do którego chłopaka czuje. 
           Gabriela przez kolejne dni chodziła i się zastanawiała co czuję do Billa, a co do Gustava. nie odbierała przez to telefonów od Billa, ani od Gucia. Raz zadzwonił nawet do niej Tom.  Porozmawiała przez chwilę, ale nic nie powiedziała choć pytał co się stało. 
          Po upływie kolejnych czterech dni dziewczyna się zdecydowała. Wybrała Billa. Choć nie wiedziała czy dobrze postąpiła. 
         Spotkała się u niego w domu i wszystko mu opowiedziała. Był zdziwiony jej postawą. Mimo ciężkiego wyboru, wybrała. Spotkała się nawet z Gustavem i powiedziała mu wszystko na ten temat. 
Do wyjaśnienia została tylko sprawa jej wielbiciela, który nadal wysyłał jej herbaciane róże.
         Pewnej soboty dostała list w którym było zaproszenie na kolację. Była pewna, że zaproszenie było od Billa. Lecz gdy do niego zadzwoniła by spytać się jak chciał by ją widzieć ubrany, blondyn wyparł się tego zaproszenia. Po rozmowie ze swoim chłopakiem dziewczyna domyśliła się, że to mogło być zaproszenie od jej cichego wielbiciela. Nie myliła się. Kiedy znalazła się w umówionym miejscu zobaczyła, że cała sala jest pusta. A w niej stał tylko on, z herbacianymi różami. 

środa, 19 lutego 2014

Rozdział 24

Dziś mam nadzieję, że wam wystarczy bo będzie za jutro i za piątek. Kolejny odcinek dopiero w poniedziałek :P Miłego czytania. :P
**************
           Obudziło ją lekki powiew wiatru. Mruknęła coś pod nosem i usłyszała cichy śmiech obok swojego ucha. Otworzyła oczy. 
- Dzień dobry, śpiąca królewno. - powiedział cicho chłopak leżący obok niej. 
- Bill? Co ty tu robisz? - zapytała zaspanym głosem. Potem sobie uświadomiła, że palnęła głupstwo. - Przepraszam gadam głupstwa.- powiedziała z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Nic się nie stało. Chodź, śniadanie gotowe. - szepnął jej do ucha i złapał za rękę pomagając wstać. 
- Musisz chwilę poczekać, muszę się ubrać. - powiedziała puszczając rękę i zaczynając zbierać swoje porozrzucane ubrania po podłodze. 
- Dla mnie nie musisz. Pięknie tak wyglądasz. -powiedział przytulając się do miej od tyłu. Dziewczyna szybko się zarumieniła i wyswobodziła się z jego objęć, wchodząc do łazienki. Po chwili wyszła z niej już ubrana. Blond włosy chłopak czekał na nią siedząc na łóżku, które podczas czekania ładnie pościelił. 
- Gotowa? - zapytał podchodząc do niej i dając jej buziaka w policzek. Gabriela tylko pokiwała głową i zeszli razem do kuchni. 
            W czasie jedzenia przyszykowanego śniadania przez wokalistę śmiali się i rozmawiali na różne tematy. Kiedy sprzątali w pomieszczeniu nie słyszeli, kiedy do domu wrócił Tom.  Zastał ich w kuchni całujących się i przeżył niemały szok. 
- Hej...?- przywitał się niepewnie. 
- O, Tom co ty tu robisz?- zapytał zdziwiony Bill widząc brata w kuchni. 
- Mieszkam, tak jak ty. Co wy razem robicie?-  
- No my ... ten... rozmawiamy...- powiedział Bill. 
- Tak, ja już to widziałem. - powiedział i poszedł na górę. 
- I co robimy? Nikt maił się nie dowiedzieć. - powiedziała cicho czerwonowłosa dziewczyna. 
- Nie wiem. Na razie powiem mu, żeby nic nikomu nie mówił, dobrze?
- Okey. -powiedziała i pocałowała go. - Będę się już zbierać. Dziś sobota, niby w pracy wolne, ale i tak jeszcze dużo mam do zrobienia. 
- To  może cię odwiozę?- spytał blond włosy chłopak. 
- Nie trzeba. - Wzięła torebkę z salonu gdzie ją wczoraj zostawiła  i podeszła do drzwi. 
- To cię odwiozę. -powiedział i zabrał kluczyki z komody w salonie. 
            Rose obudziła się w salonie, nie pamiętając wczorajszego wieczora. Pamiętała tylko, że przyszedł do niej Gustav i chciał czekać, aż wróci Gabriela. Niestety upił się i teraz nie wiedz gdzie jest. Więc wstała i zaczęła się  rozglądać. Znalazła go śpiącego na łóżku Gabrieli. Obudziła go i powiedziała mu, że ma się ogarnąć i iść do domu. Chłopak niechętnie wstał i posłuchał przyjaciółki. Rose również się ogarnęła i zaczęła sprzątać po wczorajszych wyżaleniach młodego chłopaka. Wyjęła worek specjalny na tworzywa sztuczne i zaczęła wrzucać tam puszki po piwach, które przyniósł Gustav. 
            Gdy tak sprzątała do domu weszła Gabriela. Była cała w skowronkach. Uśmiechnięta od ucha do ucha i  lekko zarumieniona. 
- Cześć, a ty co taka szczęśliwa? - pyta przyjaciółka przybyłą co dopiero współlokatorkę. 
- Ja? Nie zdaje ci się. - powiedziała, bardziej się rumieniąc. 
- Gdzie byłaś całą noc?- zapytała Rose pokaszlując cicho. 
- Nigdzie.
- Jak to? Raczej w domu cię nie było. Byłaś u jakiegoś chłopaka, prawda?- Brysia tylko pokiwał głową i minęła swoją przyjaciółkę wchodząc do swojego pokoju. 
- Ej, no powiedz kto to?- wypytywała się zielonooka dziewczyna siadając na jej łóżku. W ręku dalej trzymała żółty worek na tworzywa sztuczne.
- Oj, nie ważne. 
- Jak, to?! Znam go? 
              Gabriela cicho przytaknęła jej i usiadła obok niej. Chwile posiedziały w milczeniu i Rose, gwałtownie się ożywiła. 
- Już wiem!- krzyknęła. -To Bill, prawda?
- Jakby to powiedzieć...
- Czyli to prawda?- powiedziała wstając z łóżka i odkładając na bok worek, który dalej trzymała w ręku. - Gratuje!
- Hej, uspokój się, ja nic nie powiedziała. 
- Nie musiałaś. Czuję jego perfumy na tobie. - powiedziała z radosnym głosem śmiejąc się w niebo głosy. - Opowiadaj jak było? Spałaś z nim?!
- Było dobrze.- odpowiedziała skromnie zapytana.
- Tylko dobrze? Kobieto przeżyłaś z nim swój pierwszy raz, a ty mówisz, że było tylko dobrze?- mówi Rose lekko podniesionym głosem. 
- No, dobrze było cudownie. Pasuję? 
- Teraz tak.- powiedziała całując przyjaciółkę w policzek i wyszła z pokoju. 
                  Brysia położyła się na łóżku i zaczęła myśleć. Bill, ją  pociągał fizycznie, w Gustavie była zakochana, ale teraz już nie wiedziała czy go kocha naprawdę. Nie wiedziała co ma zrobić z jej cichym wielbicielem.  

poniedziałek, 17 lutego 2014

Rozdział 23

Dziś taki króciutki odcinek mam nadzieję, że wam się spodoba :P 
Miłego czytania :D

                           ************
              Pocałunek trwał dość krótko, bo Gabriela oderwała się od niego jak oparzona. 
- Nie powinniśmy.- mówi szybko odrywając się. 
- Ale dlaczego? - pyta zirytowany chłopak. 
- Muszę już iść.- powiedziała i zerwała się z kanapy na której siedzieli. Ruszyła szybkim krokiem w stronę drzwi. Blondyn próbował się jeszcze czegoś dowiedzieć, ale dziewczyna niestety nic mu nie mówiła. Szybko zabrała swoje rzeczy i wyszła z domu. 
                Zastanowiła się nad swoim zachowaniem. Nie przepadała za Billem, ale ten pocałunek jej się bardzo podobał. Nie wiedziała co o tym myśleć. Miała ochotę na więcej. Kierowała się impulsem i wróciła do domu chłopaka. skierowała się do salonu i zastała tam siedzącego smutnego Billa. Podeszła do niego i pocałowała go jeszcze raz. Tym razem namiętniej. Chłopak na początku nie wiedział co się dzieje. Po chwili oddał pocałunek dziewczynie. Bill zdjął z Gabrieli sweter po czym podniósł dziewczynę i całując ją poszli do jego pokoju. Brysia nie protestowała. 

TRZY DNI PÓŹNIEJ: 

              Dzwoniący telefon nie dał jej spokojnie spać. Podniosła się niechętnie na łóżku i odebrała nie sprawdzając kto dzwoni. 
- Halo?- zapytała do słuchawki. 
- Cześć- odezwała się Bill słodkim głosem. Dziewczyna usłyszawszy, że to on Od razu się rozpromieniła. 
- Miałeś do mnie nie dzwonić gdy jestem w domu. 
- Przepraszam, ale nie mogłem już wytrzymać. - mówi Bill. - Spotkamy się dziś u mnie? Toma nie będzie. - powiedział pod ekscytowany.
- Ale to wieczorem. Dobrze?- powiedziała cicho do słuchawki.
- Dobrze, pa kochanie.- rozłączył się w wielkim uśmiechem na twarzy.  
               "Co ty najlepszego robisz?"- pomyślała wstając z łóżka. Ubrała się i wyszła przed dom, czekając na Artura. Kolega z pracy przyjechał punktualnie i ruszyli do pracy. 
               Po spędzonych ośmiu godzinach w pracy wróciła do domu i wzięła gorący prysznic. Wyszykowała się specjalnie na spotkanie z Billem. O umówionej porze wyszła z domu. Nie oczekiwanie niedaleko domu ujrzała samochód Gustava. Nie chciała go widzieć. Od  tamtego feralnego zdarzenia nie rozmawiała z nim. Nie chciała z nim rozmawiać. Niestety Gustav ją zauważył i zatrzymał auto. Wysiadł i podszedł do niej. 
- Cześć, możemy porozmawiać?- pyta chłopak podchodząc do niej. 
- Raczej nie mamy o czym rozmawiać. - powiedziała mijając go. 
- Proszę, porozmawiaj ze mną. 
- Nie mamy o czym. - odpowiedziała i wsiadła do autobusu, który właśnie przyjechał. 
                   Usiadła na wolnym miejscu z tyłu autobusu i włożyła słuchawki do uszu. Po kilku minutach dojechała do miejscowości w której mieszkał Bill. Stanęła przed drzwiami i zapukała cicho. 
Poczekała chwilę i wielkie brązowe drzwi się otworzyły. Stanął w nich blondyn. Gdy tylko ją zobaczył na twarzy pojawił się wielki uśmiech.
- Proszę, wejdź. - powiedział całując ją na powitanie w policzek. Był tak szczęśliwy, że w końcu udało mu się do niej zbliżyć. Zakochał się w niej od pierwszego spojrzenia. Już wtedy na ulicy, gdy pomógł jej pozbierać rozsypane owoce.  
- Zjesz może coś? przygotowałem spaghetti. - powiedział prowadząc swoją dziewczynę do salonu. 
- Jeżeli ty to zrobiłeś to z chęcią. - powiedziała zasiadając do stołu. 
                    Wieczór spędzili dość przyjemnie, opierał się tylko na pieszczotach i całowaniu się. Gabriela nie chciała się do tego przyznać lecz po tych krótkich trzech dniach była już pewna, że kocha Bill. Były to dwa przeciwieństwa, ale i tak się przyciągały jak magnesy. 

piątek, 14 lutego 2014

Rozdział 22

Dotykają mnie Twoje dłonie
Czuję wszystko, tylko nie Ciebie ~ Tokio Hotel- Automatisch
                 
Dla was specjalnie na walentynki, kochani! 
Wszystkiego najlepszego :D 

                                                 ****

- Cześć, co tu robisz?- pyta dziewczyna stojąc przed chłopakiem w samym ręczniku. 
- Jak to co? Gabriela powiedziała, że ma coś do załatwienia na mieście i poprosiła mnie abym to ja dziś się tobą opiekował, aż nie wróci.- powiedział uśmiechając się. - Nie wpuścisz mnie?
- Wchodź. - powiedziała i przesunęła się aby wpuścić chłopaka. 
- Więc jakie plany na dzisiaj? - pyta Bill siadający na jej ulubionym miejscu. 
- Ja nie mam żadnych. Po czekaj to pójdę się ubrać.
- Dla mnie możesz zostać tak jak jesteś.
            Gabriela usłyszawszy to prychnęła cicho i poszła do pokoju po jakieś ubrania. Włożyła je na siebie. Była to jakaś spódnica do kolan i czarna bluzeczka bez ramiączek. Tak wyszła do czekającego blondyna. Gdy tylko znalazła się w salonie dziewczyna zobaczyła co robi jej znajomy. Miał w ręku jakieś pudełko i śmiała się pod nosem. 
- Co robisz? - pyta i podchodzi do niego zaglądając mu przez ramię. Chłopak nie odpowiedział. W ręku miał jej pudełko ze zdjęciami. - Ej, nie oglądaj! -powiedziała i zaczęła mu wyrywać zdjęcia z ręku, lecz się jej nie udało. 
            Przez jakiś czas się spierali, ale po pewnym czasie dali sobie z tym spokój i Bill mógł sobie dokończyć oglądanie zdjęć. Gabriela opowiadała mu skąd są dane zdjęcia i jaka jest ich historia. Tak spędzili ze sobą pół dnia. Tym razem Brysia nie miała nic przeciwko Billowi. "Idzie się do niego przyzwyczaić"- pomyślała. 
            Kiedy tak każdy z nich myślał o sobie na wzajem, do domu weszła Rose z torbą zakupów i kolejnym bukietem kwiatów. Weszła do kuchni i zawołała swoją przyjaciółkę. Porozmawiały i po chwili Brysia wróciła do salonu. 
            Cały dzień spędzili z towarzyszącym im Billem u boku. Mimo, że Gabriela nie przepadała za nim nie był taki najgorszy na jakiego się wydawał. Zaczynała go lubić. 

MIESIĄC PÓŹNIEJ
            
           Gabriela nie mogła w to uwierzyć. Od jakiegoś czasu strasznie podoba się jej Gustav, ale on nic nie widział. Po prostu traktował ja jak przyjaciółkę. Czerwonowłosa dziewczyna właśnie wypłakiwała się swojej przyjaciółce. Rose pocieszała ją, że jeszcze wszystko się ułoży. Porozmawiały jeszcze i obie dziewczyny wpadły na ten sam pomysł na raz. 
- A gdyby tak iść do niego i mu to wszystko powiedzieć?- powiedziały na raz. Kiedy każda usłyszała już to wybuchły głośnym śmiechem. 
- Dobry pomysł, pójdę do niego. - powiedziała Gabriela z entuzjazmem w głosie. Miała nadzieję, że wszystko pójdzie po jej myśli. Zerwała się z łóżka i popędziła do łazienki. Zrobiła sobie delikatny makijaż i ubrała się ładnie. Z pozytywnymi myślami ruszyła w drogę do Gustava. 
            Było późne popołudnie. Gabriela podjechała pod dom chłopaka autobusem. Weszła niepewnie do budynku przypominającym mały blok. Szła do góry po schodach i oddychała głęboko. Bała się jego reakcji. Zapukała cicho do drzwi numer sześć. Nikt nie otworzył. Spróbowała jeszcze raz. Tym razem zapukała mocniej. Usłyszała, że ktoś podchodzi do drzwi. Po chwili rozległ się szczęk otwieranych drzwi. W progu stała jakaś młoda dziewczyna, której nie znała. Ubrana była w męska szeroką koszule. Stała całkiem boso. Uśmiechnęła się do Gabrieli i zapytała: 
- Słucham?
- Ja ten... - jąkała się .
- Do Gustava?- zapytała jeszcze raz.
- T...Tak, ale powiedz, że ... że przyjdę... kiedy... indziej. - wydukała i ze łzami w oczach. Obróciła się na pięcie i zaczęła schodzić po schodach. W tle jeszcze usłyszała jak Gustav ja woła i coś mówi do młodej kobiety która otworzyła jej drzwi.
             Wybiegła z budynku i skręciła w ruchliwą ulicę. Biegła nie patrząc na nic. Chciała jak najszybciej znaleźć się jak najdalej od tego miejsca. Chciała również zapomnieć o tym co widziała. Kiedy tak biegła usłyszała, że ktoś ją woła. Lecz się nie zatrzymywała, biegła dalej.  W pewnym momencie padła z sił. Wtedy ten ktoś ją złapał. Odwróciła się i swoimi zapłakanymi oczyma zobaczyła zdyszanego Billa. 
             Chłopak pomógł jej wsiąść do auta. Pojechali razem do jego domu. W drodze dziewczyna się uspokoiła. Gdy tylko weszli do obszernego domu chłopaka, skierował się do kuchni by zaparzyć coś ciepłego do picia. Była to gorąca czekolada. Gabriela upiła trochę i zaraza nie wiedząc jak to się stało opowiedziała Billowi wszystko. 
           W pewnym momencie zapadła cisza. Para siedząca na kanapie wpatrywała się w siebie. Pochylili się i zaczęli całować.